piątek, 16 grudnia 2011
Rozdział I - Chcę zostać !
Muskał opuszkami palców jej gładki policzek, uśmiechając się stali tak na przeciw siebie już długo. Oczy zachodziły jej łzami, chciała coś powiedzieć, jakoś się pożegnać, powiedzieć mu jak bardzo go kocha. Nie była w stanie wydusić z siebie słowa, wtuliła się w niego z całą swoją siłą. Nie świadom tego co się za chwilę wydarzy, był nieco zdziwiony zachowaniem swojej dziewczyny.
- Ej , no co jest ? - chwycił ją za policzki, unosząc jej głowę tak by spojrzeć w jej bursztynowe oczy. - Udusisz mnie za chwilę - uśmiechnął się.
- Nic.. - mruknęła ponownie wtulając się w jego zieloną bluzę. Spłynęła jej łza po policzku, na myśl o tym co za chwilę musi zrobić.
- Nicola.. - poczuł spływającą łzę po jej policzku, która skapnęła wprost na jego dłoń - Powiedz mi co się dzieje. Zaczynam się martwić !
- Nie potrafię.. - wybuchła płaczem - Nie umiem Ci tego powiedzieć - łzy lały się potokiem. - Nie chciałam tego - dukała płacząc. Kamil nie wiedział jak sobie poradzić ze swoją ukochaną. Przytulił ją mocno, tak mocno jak potrafił, gładząc jej włosy prosił, by powiedziała w końcu o co chodzi. Zaczęła coś mówić, nie zrozumiał nic, aż do zdania najważniejszego.
- Wyprowadzam się do Paryża - oznajmiła płacząc w jego silne ramiona - Nie chciałam, rodzice..
- Co ? - przerażony odsunął ją od siebie - co Ty mówisz ? Kiedy ? Niee ! - krzyknął .
- Nie krzycz proszę - łzy zmieszane z tuszem spływały po jej bladych policzkach pozostawiając szarą smugę.
- Jak mam nie krzyczeć ?! - patrzył na nią ze złością w oczach - Kiedy wyjeżdżasz ?! - nie zniżył tonu głosu, wciąż trzymając ją na dystans.
- Jutro, po południu. Nie chciałam.. Naprawdę, ja Cię kocham. Nikogo tak nie kochałam. Ale tata.. - płakała. - Próbowałam, prosiłam.. - widziała żal w jego oczach.
- Więc to koniec ?
- Nie chcę końca.
- Ale to jest koniec. - pocałował ją ostatni raz w czoło. Przytulił z całej siły do siebie. - Zawsze będę Cię kochał, moje uczucie do Ciebie się nie zmieni. Chcę byś była szczęśliwa, najszęśliwsza. Skoro się wyprowadzasz, ze mną nie będziesz. - szepnął jej na ucho. Głos mu się łamał. Odwrócił się i odszedł. Zostawiając ją na środku plaży, z piskiem, morzem i smutkiem ogarniającym całe jej serce. Upadła na piasek, patrząc jak odchodzi, czuła że traci podporę swojego życia, filar dzięki, któremu była w stanie utrzymać się w pionie, wciąż stać. Słone krople spływały w dół po policzku na piasek, niczym wodospad.
- Zostań - wyszeptała, widząc jak znika w wejściu na plażę - Tak bardzo Cię kocham.. - Nie chciała wyjeżdżać. Dzień wcześniej dowiedziała się, że ma się spakować i pożegnać ze znajomymi. Jej matka była nieubłagana, były momenty, gdy była pewna jak bardzo jej nienawidzi i jak bardzo nie chce jej znać. Teraz był ten moment. Wróciła do domu, oznajmiając, że chce zostać i zostanie.
- Chyba sobie żartujesz ?! - krzyknęła matka wstając z sofy.
- Nie, mówię poważnie, nie mam zamiaru wyjeżdżać na drugi koniec świata. Stracę wszystkich tych na których mi zależy - zaczęła wchodzić po schodach na górę.
- Nie obchodzi mnie to. Jesteś za młoda by tu zostać, a to szansa dla twojego ojca, pomyśl choć raz o nim a nie tylko o sobie - Matka Nicoli wiedziała jak do niej trafić, znała jej słabe punkty. Dziewczyna nie była w stanie już walczyć, z nią i z życiem które cały czas kopie ją w dupę. Poszła na górę do swojego pokoju. Rzuciła się na łóżko chowając bladą zapłakaną twarz w puszystej poduszce. Zasnęła. Obudziły ją rzuty kamieniami w okno.
- Co jest kurr.. ! - wstała, oczy opuchnięte, piasek z plaży, który był wszędzie. Zlazła mozolnie z łóżka. Środek nocy. Odsłoniła firankę i przyglądała się chłopakowi, dziwnie jej znajomemu.
- Skądś go znam... - myślała w tym czasie blondyn w ciemnej bluzie kiwnął ręką, by wyszła.